Wiecie dlaczego tak się dzieje? Bo nie ma miłości, nie ma jej w tych przypadkach, w których dziewczyna - cnotka mówi, że nie całuje się na pierwszej randce, a facet jeszcze większa cipka przytakuje jej zamiast spieradalać np. potańczyć. Prostackie „bzykasz się, czy trzeba z tobą chodzić” niestety przestaje być takie głupie. On zaczyna z nią „chodzić” czasami też wozić się i gdy już tak chodzą, okazuje się, że to już trzecia randka, na której według jej brzydkich koleżanek i oczywiście niej samej można się całować. Na piątej on mówi jej, że ją kocha, bo przecież na szóstej chciałby poruchać ale nie wie, że ona ruchać się może dopiero od jedenastej (nie licząc pierwszego spotkania). On nie daje się tak łatwo, ma przecież temperament i nalega, okazuje się, że już na dziewiątej zrobili to. Teraz cnotka zastanawia się czy on pomyśli, że jest łatwa, czy może teraz ją zostawi, mnóstwo rozterek jednym słowem, sama bardzo się szanuje i na wszelki wypadek mówi mu, że go kocha. Teraz muszą chodzić ze sobą…, jemu już nie chce się szukać innej i czekać na jedenastą randkę (nie licząc pierwszego spotkania), a jej nie wypada „zmieniać facetów jak rękawiczki” - musi się szanować.
Jakiś czas temu w klubie poznałem pewną dziewczynę, ewidentnie zaiskrzyło, nie da się ukryć, dwie godziny później przez całą drogę do hotelu mówiła, że raczej nigdy tak nie robi, że z nieznajomym i w ogóle, …przymknałem oko bo była piękna, uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w czoło, chciała coś jeszcze powiedzieć ale taksówkarz właśnie oznajmił, że przybyliśmy na miejsce. Nie mam gadki ale w lodówce miałem jeszcze wiśniówkę, pomyślałem, że jakoś to będzie, kolejne dwie godziny minęły zaskakująco szybko, śmialiśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, czułem się inaczej niż zwykle, Agnieszka była wyjątkowa, pamiętam jednak trochę mi się śpieszyło, chciałem przejść do rzeczy w końcu rano musiałem wstać, tymczasem ona powiedziała, że „nie jest taka” odrzekłem: Kochanie…? – od pięciu minut trzymam palec w twojej pupie, nastała krótka cisza… chwilę później słodko uśmiechnęła się do mnie i pocałowała namiętnie, ja drugą ręką przytuliłem ją jeszcze mocniej… o 6:00 rano miałem być na nogach, tymczasem o 7:00 zasnęliśmy w objęciach.
A teraz ręka do góry, kto chce usłyszeć, że dziś z Agnieszką jesteśmy razem w szczęśliwym związku już drugi rok? Nic z tych rzeczy moi mili, szczerze mam nadzieje, że nikt z was tak nie pomyślał. Rano każde poszło w swoją stronę i już nigdy się nie zobaczyliśmy, no i nie musimy ze sobą chodzić…
A co z miłością?! - a nie wiem...
A co z miłością?! - a nie wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz